Poniedziałek, 29 Maja, 2017     ostatnia aktualizacja 24-05-2017
 
Gruzja - (w)innym tropem
 
2017-04-26

O Gruzji piszemy na stronach Vinisfery często, ale temat jak bumerang - ciągle wraca. Jest bowiem o czym pisać, w Sakartvelo cały czas jest coś do odkrycia. Kiedy tam się wybierasz co rusz udaje ci się wynaleźć jakieś ciekawostki i całkiem niedawno powstałe projekty (nie tylko) winiarskie (na szczególną uwagę zasługuje na przykład otwarcie w miejscowości Ikalto szkoły wytwarzania kwewri). Nie inaczej było podczas mojej ostatniej podróży.

Riravo – powrot do przeszłości
Zaczniemy nie od wina. Wspomnieć trzeba, że Gruzja ma oczywiście głębokie tradycje wytwarzania wina, ale też długie tradycje dotyczące wytwarzania destylatów, głównie opartej na wytłokach gronowych chachy. Potrafią w jej produkcji być Gruzini prawdziwymi mistrzami. Jednak obecnie w Gruzji, po latach zapomnienia, również inne destylaty wracają do łask. Na tej fali w 2014 roku powstała butkiowa destylarnia Riravo, która produkuje niszowe i bardzo dobre trunki. Znajduje się ona około 30 kilimetrów na północ od Tbilisi w miejscowości Saguramo (wspomnę, że w tej miejscowości rozwija się też inna niszowa destylarnia).


Riravo, destylaty ze smakiem (fot. M. Kapczyński)

W gospodarczych pomieszczeniach przydomowych, na zakupionych w Austrii aparatach destylacyjnych przerabianych jest tu około 30 ton owoców rocznie (zakupionych od zaprzyjaźnionych hodowców). Jak wylicza producent, na butelkę destylatu potrzebnych jest średnio około 7 kilogramów owoców. To w pełni naturalny materiał, z terenów czystych, trudno dostępnych, nie tkniętych przez przemysłowe zanieczyszczenia. Jak do tej pory, udaje się produkować około t tysięcy butelek rocznie, planowane jest jednak zwiększenie produkcji (do około 10 tysięcy). Riravo ma trzech właścicieli, jeden z nich - Giorgi Tevzadze odpowiada za produkcję, praktykował enologię (i produkcję destylatów) w Kalifornii, na uniwerystecie w Davies.
Trunki (0,5 l) na miejscu kosztuja około 40 lari (są dostępne w Polsce, dystrybuuje je firma Marani 1915, cena wynosi ponad 100 zł). Destylarnię można po uprzedniej zapowiedzi odwiedzić.


Giorgi Tevzadze i garażowa produkcja superbrandy (fot. M. Kapczyński)

(5-) Persimon Brandy 42%. Owoc kaki czyli persymona, popularny w Gruzji i często spożywany bezpośrenio bądź wykorzystywany kulinarnie, w przetworach. Destylat wypada delikatnie i owocowo. Wyczuwalne pestki granatu, warzywa, skórki jabłkowe. W ustach migdały, rumianek. Ładnie schowany alkohol, lekko dymny finisz. Złożona, niebanalna a przy tym elegancka okowita.  (4+) Quince brandy 42%. Pigwa. Aromatyczna i wyrazista. Wyczuć można syrop z pigwy, miód lipowy, orzech laskowy, masło ale też coś z orientalnych przypraw. Całośćsmaczna i gładka.
(5-) Feijoa brandy 42%. Owoc guawy. Wypada intensywnie, ale z wyważeniem w aromatach i smakach. Mieszanka owoców tropikalnych, lekko apteczne akcenty. Trochę ogrodu jesiennego, pieprzu. Stylistycznie trunek niebanalny, o niepowtarzalnych rejestrach. To naprawdę dobra, wyjątkowa rzecz.
(4+) Pear Williams „Panta”. Dominują delikatne, klasyczne akcenty gruszki williamsa - słodkie i gładkie. Całość wypada atrakcyjnie - jest suszony ananas, banan, pinia, propolis, słodkawo-korzenne nuty. W tle ziołowe i lekka goryczka. Równa, zbalansowana „gruszka”.

Po prostu - Gotsa
Winiarnia Gotsa Wines położona w Kahetii we wiosce Babaneuri (1300 m.n.p.m.), w dolinie Asureti. Prowadzący winiarnię Beka Gotsadze – nie da się nie polubić tego gościa! - to człek nie bojący się eksperymentów, gotów na wszelkiej maści rozwiazania (np. wymyślił sobie specjalny, naturalny system chłodzenia tanków z winem za systemu zagarniającego spływającą wodę górską. Jestem architektem nie winiarzem! – zawsze przekomarza się Beka.


Beka Gotsadze (fot. M. Kapczyński)

Jeśli chodzi o kwestię wykształcenia – jest to prawda. Gotsa miał prosperujące biuro (realizował np. projekty – co za ironia – dla McDonaldsa) zrezygnował na rzecz winiarni. Jego wina robione są tylko w kwewri, większość z nich dojrzewa 6–9 miesięcy na gęstym osadzie chachy. Nacisk na czystość i naturalność wykonania jest duży. Beka jest pierwszym producentem w Gruzji, który zgłosił, wprowadził i sfinalizował wszelkie wymogi dotyczace uprawy organicznej. Otrzymał w 2016 roku europejski certyfikat bio. Winiarz nie jest ortodoksem, w skrócie - szuka godziwych rozwiązań z szacunkiem dla tradycji i korzyścią dla jakości win. „Jestem winiarzem XXI wieku co nie znaczy, że chcę produkować masowe wina w anonimowym, nowoczesnym stylu. Z drugiej strony, nie chcę kopiować przeszłości, a zwłaszcza jej błędów” – argumentuje Beka. Ma tu na myśli wiele gruzińskich win, robionych niedbale, domowymi sposobami. Gotsa traktuje wino bardzo prosto, bezpretensjonalnie odkrywając jego najlepsze rejestry, ale też nieobce są mu eksperymenty – próbuje na przykład produkować wina perlisto-musujące typu pét-nat (pétillant naturel). Jego wina mogą się podobać, są wyważone, zrobione solidnie. Wina od Gotsy dostępne w ofercie krakowskiego importera Krakó Slow Wines.

(4+) Chinuri 2015. 8 miesięcy maceracji w kwewri. Masło, gałązki jodły, goryczyca, rumiankek, siano. Dobre i wyraziste wino, wyczuc można pestki jabłek i słonecznika oraz kogla mogla. Czas powinien je rozwinąć.
(4+) Rkatsiteli/mtsvane/ Chichwi 2014. Kolor słomkowy. Wino ma fajną strukturę, ciężar. Jest dojrzała gruszka, glina, ziemia, piasek, taniny. W tle wyraziste, korzenne nuty.
(5-) Kakhuri mtswane 2015. Kolor jeszcze głębszy, bardziej złoty. 9 miesięcy dojrzewania na skórkach. Morela, ciasto marchewkowe, owoce tropikalne, skórki z orzechów. Wino o pieknym kolorze i strukturze.


Beka Gotsadze i jego kwewri (fot. M. Kapczyński)

(5-) Chinuri 2014. Głębokie i kremowe. Są orzechy, pieprz, bogactwo keksowego ciasta, wędzone masło, taniny. Jest tu i delikatność faktury i sporo konkretnej materii, w finiszu śmietana i kruszonka na cieście drożdzowym.
(5-) Rkatsiteli/chichwi 2014. Kolor głęboki, morelowy. Nuty skórek z pigwy, moreli, orzechów, pieczonego jabłka, suszonych owoców i oleju słonecznikowego. Dobra kwasowość, bogata materia znakomity potencjał dorzewania. Atrakcyjne wino, gęste owocem i ziołem i soczystością. Pychota! Dobrze, choć odrobinę wątlej wypadło
(4+) Tavkveri 2014, niosło nuty ściółki, starej derki, grzybów oraz odrobinę owocowej słodyczy.


Tsikhelishvili
Aleksi Tsikhelishvili to winiarz żyjący skromnie. Produkuje swoje wina we wiosce Alvani (Kahetia, okręg Zemo Khodasheni). Działa tylko na własnych uprawach, kameralnie, bo ma tego ledwie 2 hektary. Uprawia na nich rkatsiteli, mtsvane oraz bardzo rzadką, czerwoną odmianę jgia. Można powiedzieć, że Aleksi wino robi od dzieciństwa, bo od szczenięcych lat rodzina angażowała go do prac na każdym etapie - już jako 8 latek pomagał w winnicy i w produkcji wina. Swoje winnice uprawia organicznie, bez żadnych oprysków (używana jest tylko ciecz bordoska). Ma trzy duże kwewri mieszczące trzy tony owoców.


Aleksi Tsikhelishvili nie dysponuje nowoczesnym sprzętem do produkcji wina a jednak w kieliszku znajdziemy same smakowitości (fot. M. Kapczyński)

W winiarni Tsikhelishvili powstają tylko trzy rodzaje wina. Winiarnia się rozbudowuje, choć słowo winiarnia jest tu chyba mocno na wyrost... Jednak Aleksi inwestuje, właśnie buduje nowe marani. Całościowa produkcja to 3-5 tysiące butelek rocznie. Winiarz z ledwością jest w stanie z tego przeżyć. Jednak – jak deklaruje – nie chce mieć większej skali produkcji, bo tyle powierzchni ile ma obecnie jest w stanie porządnie obrobić osobiście. Należy wspomnieć, że Tsikhelishvili robi też chachę, która dojrzewa w beczkach z drzewa morwowego – jest ona aromatyczna, owocowa, gładka i lekko korzenna. A wina? Przechodzą naturalny proces fermentacji i dojrzewania. Są zwiewne, stylowe, bardzo ładnie złożone. Aż dziw bierze, że w tych prymitywnych "antysanepidowskich" warunkach powstają tak czarujące wina.
(4) Rkatsiteli 2016. Z niewielkim dodatkiem mtswane. Ma piękny kolor pomarańczowy, wino jeszcze nieskończone, jeszcze słodkie, ale materiał zapowiada się idealnie.
(4) Jgia 2016. Sporo tu klimatów leśnych, ściółkowych. To trochę dzikus - wino ziemiste, ciekawe, chropawe, ale w strukturze dość lekkie. Dojrzewa 3-4 miesiące na skórkach. Ciekawostka.
(4+) Mtvane 2014
. Delikatne i wyważone nuty żywicy, cygara, herbaty, owoców suszonych (morele, jabłka). W ustach żywiczne, smaczne, lekko podkręcone ziołami i korzennością, jest też skórka z moreli i mandarynki, pestki jabłkowe. Lekka kwasowość. Wino treściwe, wytrawne, „skórkowe”, korzenne a jednak delikatne, bardziej miękkie niż, np. rkatsiteli.
(5-) Rkatsiteli 2014. 3-4 miesiące na skórkach . Ładny, pomarańczowy i klarowny kolor, nuty orientalnych przypraw, korzeni, pieprzu, suszonych owoców. W ustach podobnie plus soczysty ton owocowy (gruszka, morela, brzoskwinia, suszony banan), lekka pieprzność, zioła (rumianek, suche liście) i długo wybrzmiewający ton korzenny. Bardzo zgrabne ułożone wino.


Jgia - rzadka odmiana, niebanalny smak (fot. M. Kapczyński)

(4+) Rkatsiteli 2013. 2 lata w kwewri, rok w starej beczce. Kolor bursztynowy. Aromat soku winogronowego, bursztynówki, żołędzi, orzechów włoskich, suszonych warzyw, nuta słodkiej sherry, pasty do butów, mokrego tytoniu, propolisu. W ustach smak dosadny, intensywny, ściółkowo-żołędziowy, chłopski, selerowy, ciekawy pod względem smakowym. Dla zwolenników intensywnych klimatów kwewri. (5-) Jgia 2014. Kolor herbaty z dodatkiem soku malinowego, lekko brązowy. Aromat słodkawy, malin, starej wiśni, powideł, żywicy, wędzonej śliwki. W ustach taniczne, dymne, lekko skórkowe, jeżynowe, apteczne, piniowe. Jgia ma tendencję do szybkiego starzenia, nabiera włąśnie takich starych „form smakowych”. Wino cieszy się w Gruzji powodzeniem, jest wyprzedane. My wpiliśmy ostatnią butelkę tego rocznika...

Maranauli – czas próby
Młody projekt, winiarnia założona w 2012 roku. Działają na 150 hektarach (w Kahetii, w apelacji Mukuzani oraz w Racha-Leczchumi). Właściciele Mika Japaridze, Giorgi Kiladze, Koba Kvetenadze stawiają na dobre połaczenie tradycji z nowoczesnością. Pomóc im w tym ma utalentowany enolog Temur Gonjilashvili. Produkcja 3 miliony butelek rocznie. Wybudowano nowoczesny, przeszklony budynek winiarni. Maja 16 kwewri (w sumie pojemność na 16 ton owoców). Rozwiją intensywnie eksport. Wina trzymają przyzwoity poziom. Lepiej wypadają czerwone.


Kwewri w Maranauli (fot. M. Kapczyński)

(3+) Tsitska 2015. Łagodne, gładkie, lekkie, zrobione bardzo delikatnie, prosto, uniwersalne, neutralne. Zbudowane na prostych elementach aromatu i smaku, przez jest łatwo przyswajalne przez szeroką publiczność.
(4) Rkatsiteli qvevri 2014. Głębszy kolor, głębsze aromaty i smaki. Są korzenie, pieprz, masło. Ogładzone, ale ma znacznie więcej charakteru niż poprzednie. Biszkopt, gruszka, podsuszone jabłko. Całkiem smaczne wino, niezłe wprowadznie w temat kwewri.
(4-) Saperavi 2015, to ich bazowe wino czerwone. Gęsty kolor, aromaty jeżyn, wiśni, pestek, jagód. Jest niezła kwasowość. Smaczne i proste, z taninami typu soft. Całkiem przyzwoicie skrojone wino. (4-) Otshanuri sapere qvevri 2015. Kolor buraczany, sporo jeżyn, jagód, dymu. Gastronomiczne wino, ma sporo tanin, kwasowości, ziemowości. Ma charakterek, a w finiszu coś z rejestrów leśnych (mchu, ściółki).


Degustujemy wina Maranauli (fot. M. Kapczyński)

(3+) Mukuzani 2015. Saperavi spędziło 6-8 miesięcy w nowym kaukaskim dębie. Ma dużo dymu, soczystej wiśni, owoców leśnych, jałowca. W ustach niestety sporo beczki - tanin i drewnianych smaków, nie są jednak bardzo agresywne. Jest jałowiec, czarny pieprz, tarnina i aronia.
(3+) Kindzmarauli 2014. Gęsty i intensywny kolor, aromaty tytoniu, dżemu z wiśni, jagód, ściółki, czekolady, ale też trochę korzeni. Struktura trochę wodnista, nie wystrzymuje materii cukru, wino wypada dość płasko.
(4-) Chwanchkara 2015. Klasyka z Rachy. W tym mikroregionie mają 10 ha swojej winnicy (w jednym kawałku, co jest rzadkością). Lekki, typowy kolor, wędzone mięso, pieprz, trochę waty cukrowej. Bez specjalnej finezji, ale daje radę.

Shalauri – dobry start
Davit Buadze wraz z przyjacielem z Tbilisi postanowił zrealizować w Kachetii swoje marzenie o produkcji wina. Kilka lat temu wspólnie ruszyli więc z projektem Shalauri (winiarnia usytuowana jest blisko wioski o takiej nazwie, niedaleko Telavi) i zatrudnili profesjonalnego winemakera - Sando Kumsijashvili, enologa z winiarni Badagoni. Zdecydowali się na produkcję tradycyjną - tylko wina z kwewri. Własnych winnic posiadają 2,5 hektara (reszta potrzebnych owoców jest dokupowana; dla ciekawych - płacą 1,5–2 GEL za 1 kg winogron). Roczna produkcja to około 50 tysięcy butelek.


Shalauri. Tylko wina z kwewri. Jest dobrze (fot. M. Kapczyński)

W Shalauri uprawia się takie odmiany jak chichwi, saperavi, mtsvane, rkatsiteli. Wina białe klasycznie dojrzewają nad osadem stałych części (chacha) przez minimum 6 miesięcy, saperavi przez 3. Spodobały mi się te wina. Zrobione były równo, czysto, trzymały ciekawą stylistykę. Dobra winiarnia która ma bardzo dobry start.
(5) Rkatsiteli 2013. Kolor lekko bursztynowy, herbaciany, w aromatach morele, suszone jabłka. W ustach soczyste, lekko „slodkie”, bardzo ładne taniny ułożone na gęstym, zdrowym owocu (morele, gruszki, dojrzałe jabłko). Zrobione czysto, delikatnie, autentycznie. To dobry styl, tradycyjny i wyrazisty. Dużo w nim bezpretensjonalności i czaru.
(5-) Mtsvane 2014. Lżejszy kolor, ma mniej tanin, wino jest delikatniejsze, bardziej miękkie z lekka mniej owocowe. Prezentuje się jednak atrakcyjnie - jest wyrafinowane i eleganckie. Barwne smakowe tło tworzy skórka z mandarynki, wosk, propolis, a lekka kwasowość ładnie podbija bębenka owocowości. Cóż, jest po prostu smacznie!
(4+) Rkatsiteli/mtsvane 2014. Słodycz. taniny, keks, syrop na kaszel z pinii, troszkę soku z mandarynki. Wyraziste, poukładane i zgrabne wino. W ustach treściwe, troszkę taniczne, ale ma dobry soczysty owoc, ładnie się rozwija pokazując korzenne akcenty (jest też trochę curry). Wino z dobrym potencjałem, równe. Ma soczystą owocowość, taniny.


Marani w Shalauri (fot. M. Kapczyński)

(4+) Saperavi 2014. Dominują rustykalne klimaty – stajni, warzywniaka, chłopskiego podwórka, jest też sporo wiśni, czereśni, pestek. Intensywne - jak to saperavi – ma  dużo leśnego owocu. Sporo dymu, ziemi, śliwek, czerwonego pieprzu, suszonej papryki, wędzonego mięsa, ściółki, igliwia. Zrobione zgrabnie, czysto, z charakterem.
(4) Saperavi semi-dry 2014
. Sporo dymu, wędzonego mięsa, popiołu, apteki, jałowca, syropu na kaszel, likieru z wiśni. Mocno soczyste (ma 8 g cukru, choć wydaje się, że tego cukru jest więcej, ogładza on chropawy charakterwina). W sumie – prosto, soczyście i ze smakiem.

Paata Chibalashvili - wszystko zostaje w rodzinie
Tradycyjna, bardzo mała, ultrarodzinna winiarnia. Paata uprawia hektar winnicy, w słabszych latach dokupuje owoców od zaprzyjaźnionych winiarzy. Produkcja to zaledwie tysiąc butelek. Robi dwa rodzaje wina – z saperavi oraz rkatsiteli i mtsvane. Wina w sumie dojrzewaja nawet dwa lata (w kwewri i butelkach). Paata używa 100% chachy czyli wino dojrzewa nad pełnym osadem skórek, pestek, szypułek. Chibalashvili ma długie rodowe tradycje winiarskie, ma liczną rodzinę, która pomaga mu w produkcji. Długo była ona tworzona na użytek własny, niedawno jednak winiarz zdecydował się na sprzedaż oficjalną. Co ciekawe, nie idzie jednak za tym decyzja o jakimś radykalnym zwiększeniu produkcji.


Paata Chibalashvili (fot. M. Kapczyński)

Trudno tu o bardziej tradycjonalistyczne podejście i rasowe wina. Serce i duszę radują też uroczy, pełni serdeczności ludzie. Jak dla mnie to super autentyczne miejsce - podobnych w winiarskiej Europie coraz mniej...
(4+) Saperavi 2015
. Gęsty, mocny kolor. W aromatach i smakach dużo owocu, wisni, czereśni, smoły, żwiru, pestek. Dużo nut aptecznych, ziołowych, mięsnych, ziemistych i pieczonych kasztanów. Treściwie.
(4) Rkatsiteli/mtsvane 2015. Lekki kolor i przyjemny styl. Rumianek, korzenne i pieprzne akcenty, jest też troszkę nuty rustykalnej (warzywa, skóra, pieprz). Wino na pewno z czasem świetnie się rozwinie, ma potencjał. 
Jeśli tu zaglądniecie i już skończycie degustację, poproście, by Paata poczęstował Was specjalną chachą, robioną „dla mamy”. Radzę - trzymajcie się wtedy stołków podczas wychylania kieliszków...

Tchotiaschvili – w punkt

Na odwiedziny tej winiarni ostrzyłem sobie zęby już od jakiegoś czasu. Udało się. I ze wszech miar było warto. Prowadzący ten projekt Kakha Tchotiaschvili dba bowiem o każdy detal tradycyjnie i z wielkim pietyzmem produkowanych win (łącznie z ręcznym wypisywaniem etykiet). Wszystko jest tu dopracowane i przemyślane. Kakha działa wespół z bratem, od 2013 roku (to rok oficjalnej premiery, wcześniej już robił wino w innych miejscach), mają 4,5 hektara własnych winnic. Rękę do wina Tchotiaschvili ma dobrą, jest bowiem profesjonalnym, wykształconym enologiem. Nie będę się tu rozwodził.


Kakha Tchotiaschvili ma pomysł na eleganckie wina z kwewri (fot. M. Kapczyński)

Ze wszech miar polecam tę winiarnię, nie ma (jeszcze) importera w Polsce, a warto byłoby gdyby tymi winami u nas się ktoś zaopiekował. Tym bardziej, że winiarnia z wielkim uznaniem przyjmowana jest poza granicami Gruzji - ponad połowa win jest eksportowana. Na miejscu, W Gruzji wina sprzedawane są tylko w specjalistycznych sklepach i kilku restauracjach. Naprawdę polecam. W tym wypadku – im mniej, znaczy lepiej.
(4+) Mtsvane 2015. Lekko herbaciany kolor, aromaty pomarańczy, jarzębiny. W ustach korzenne, delikatnie tropikalne, o dojrzałej, gęstej owocowości. Sa taniny, skórka z mandarynki, orzechy laskowe. Delikatne a jednocześnie wyraziste wino. Jest w nim i miękkość i dojrzałość owocu.
(5) Khikhvi 2013. Ładny pomarańczowy kolor. W aromacie piękne owocowe nuty moreli, gruszek, suszonego jabłka, skórki pomarańczowej. Wino zintegrowane, zbalansowane, długie. Są tu rejestry lekko miodowe, kwiatowe a także świeżo upieczongo keksa. Smaczne i bardzo atrakcyjne wino! (4+) Kisi 2015. Kwiaty, siano, łąka. Wino prezentuje się miękko i łagodnie. W ustach delikatny ton pomarańczowy. Całość prezentuje się stylowo, wręcz elegancko. W tle troche jabłkowych pestek, jedliny, białego pieprzu i tanin.


Ten kolor, ten smak. Naprawdę warto (fot. M. Kapczyński)

(5) Rkatsiteli 2009. Piękny bursztynowy kolor. Wyczuć można dojrzałą brzoskiwnie, nalewkę na bursztynie, propolis, siano. Gładkie i wyraziste.  Jest to wino znakomicie poukladane, głebokie, złożone, ze wszech miar warte Waszej uwagi.
(4+) Saperavi 2013
. Aromat pestek, żołędzi, ziemi, jałowca, aronii. W ustach wyczuć można sporo tanin, jagód, leśne owoce i troche beczki (wino spędziło w niej trzy miesiące), poza tym wiśnia, ściółka, polne zioła i pieczone kasztany. Jest soczyście.

Tsodoreti – warto odwiedzić
Ciekawe miejsce, maleńka winiarnia i restauracja na uboczu, nosi nazwę wioski Tsodoreti znajdującej się 11 km od Tbilisi - 20 minut jazdy na północny zachód od miasta (850 m.n.p.m.). Takie miejsca stają się coraz bardziej w Tbilisi modne. To osobna, stara posiadłość, z 1966 roku, dziś świadomie wyizolowana, jako autorska restauracja, gdzie serwuje się tradycyjną kuchnię i wina – wszystko w organicznym, naturalnym anturażu. Tutaj trzeba zaglądnąć!


Miejsce, które trzeba odwiedzić. Winiarsko i kulinarnie czarują tu Esma Kunchulia i Irakli Zhvania - prawdziwie artystyczne dusze (fot. M. Kapczyński)

Miejsce jest otwarte od kwietnia do końca sezonu. Wkrótce oferować będą tu także pokoje gościnne – co jest dobra wiadomością, bo warto zatrzymać się tutaj na chwilę dłużej. Miejce prowadzą osobowości, postaci medialne - Irakli Zhvania (uznany artysta, architekt) i Esma Kunchulia (znana dziennikarka kulinarna) aktywni artyści (nie tylko) stołu. Czekają tu na Was prawdziwe fantazje gruzińskiej kuchni, skorzystajcie z nich. Naprawdę szczerze polecam. Esma jest czarodziejką kulinarną, ma w zanadrzu dziesiątki starych przepisów, w które tchnęła nowe życie. Robią też tutaj wina, oczywiście w kwewri - tradycja zobowiązuje! Słowem - można poczuć tu prawdziwie gruzińskiego ducha.

Mariusz Kapczyński

Tekst ukazał się wcześniej w "Rynkach Alkoholowych"ZapiszZapiszZapisz