Vinisfera

Andreola

Zgodnie z zapowiedzią, dziś kilka słów o drugiej partii butelek – tym razem wina musujące – przysłanych do redakcji, aby uzyskać tak zwany feed-back.

Chciałem napisać: tym razem prosecco, lecz powstrzymałem się. Producent, o którym będzie mowa, nie używa na etykietkach tej nazwy, wpisuje tylko valdobbiadene docg, i ta decyzja wiele mówi o jego podejściu do prosecco. Bo przecież to przesunięcie na etykietkach od razu wyraża fundamentalną ideę Andreoli: robimy wina z określonego miejsca i żadnych uogólnień – jakim byłby „prosecco” na etykietce – sobie nie życzymy. Innymi słowy, stawiamy na opcję wysoką, aby zerwać z powszechnym wizerunkiem tutejszych win jako bąbelków tanich i byle jakich.

Winnice Valdobbiadene (fot. Andreola)

Trzy sprezentowane nam wina mocno wyrażały tę „siedliskową” opcją. Każde pochodziło z innego, ściśle określonego miejsca, a dokładniej rzecz ujmując z innych stoków. W języku międzynarodowym byłyby to „single vinyards”, tutaj, w Valdobbiadene używa się pojęcia „Rive” oznaczającego winnicę położoną na stromym stoku. – Andreola ma ich w portfolio osiem (w całości producent ma dysponuje 11 ha obsadzonymi glerą; wyróżnia 250 mikroparcel). Nie są to stoki łatwe w obsłudze; mówi się o „heroicznym winiarstwie”, „L’Eroico in Valdobiadenne” to tytuł pisma założonego przez Andreolę). Wszystkie „rivy” są wytrawne, bez cukru; uprawy zmierzają w stronę organiczną, zbiory są ręczne, grona trafiają do małych skrzynek. Wina z „rivy”  powstają wyłącznie z samocieku; drożdże są neutralne, identyczne dla wszystkich win, wywodzące się z jednej pied de cuvée.
Pierwsza fermentacja toczy się w temperaturze 18°C, ok 20 dni, następnie temperaturę się obniża i wówczas dodaje So2; używa się, jak mówi producent, techniki semi-bâtonnage, czyli mówiąc szybko bâtonnage, ale tylko trochę. Przez zimę przyszłe wino śpi w temperaturze 7°C, następnie zaczyna się proces musowania. Wina nie są klarowane, a filtrowane tyle o ile, o wiele mniej niż w przeszłości i bez użycia bentonitu. Do drugiej fermentacji dodaje się tylko 4 g cukru na litr; w jej trakcie cały cukier jest zżerany do cna. Jesteśmy tu na wyższym poziomie prosecco, takim, który wchodzi w konkurencję z innymi „ambitnymi” włoskimi winami musującymi. Ceny eksportowe to ok 8 euro, we włoskim sklepie cena oscyluje wokół 20 euro.

Trzeba powiedzieć, że producent bardzo czujnie dobrał butelki do prezentacji. Każda z nich ma oddzielny rys; na tym poziomie gramy już odcieniami, jesteśmy daleko od masowego prosecco, które przed laty zapełniło nasz rynek. To są już poważne wina, konkurencyjne wobec wielu włoskich musiaków z górnej półki.

Premierowe wino - Rive di San Pietro di Barbozza „Marna del Bacio”

Pierwsza „rive”, która wpłynęła w nasze gardła to San Martino; Rive di Col San Martino „26⁰1⁰” jest stokiem bardzo stromym, wyjątkowo skalistym, korzenie głęboko wpijają się w tę polodowcowy dolomicki podkład. Wino przynosi wrażenie dojrzałości, choć pozbawione jest cukru, dużo w nim dojrzałego owocu w typie brzoskwini i moreli oraz nut kwiatowych. Jest bardziej krągłe niż długie, dobrze zrównoważone.
Kolejna „rive” nosi nazwę di Guia, Rive di Guia „Aldaina Mas” jest z kolei jedną z najchłodniejszych winnic, co przynosi wyższą kwasowość; wino w porównaniu z poprzednim jest bardziej „wertykalne”, bardziej też aromatyczne, bardziej, rzekłbym, wibrujące i bardziej gastronomiczne.
Ostatnie wino z rivy zwanej Rive di San Pietro di Barbozza „Marna del Bacio” to premiera; dużo tu skał wapiennych, nieobecnych w innych siedliskach. Pojawiają się po raz pierwszy nuty słone, także sporo aromatów kwiatowych, krzemiennych; z wszystkich trzech win to jest najbardziej w charakterze „szampańskie”. I niewątpliwie najlepsze. Spytałem nawet, czy wobec tak głębokiej materii nie przyszła producentom myśl o zastosowaniu metody szampańskiej – jednak nie, wolą oni pozostać przy tutejszej tradycyjnej dla valdobbiadene winifikacji. Natomiast metodę klasyczną Andreola używa przy całkiem nowym projekcie (pierwszy rocznik 2023, 9 ha): vigneti delle dolomiti igt; podstawą będą tu dwie odmiany: rhine risling i traminer – tych win jednak jeszcze nie znamy.

Marek Bieńczyk

- pisze o winach od 20 lat. Wydał dwa tomy "Kronik wina"; wraz z Wojciechem Bońkowskim stworzył pierwszy polski przewodnik winiarski "Wina Europy". Prozaik, tłumacz, historyk literatury. W roku 2012 otrzymał Nagrodę Literacką Nike.

Vinisfera
Przewiń do góry

Jeżeli chcesz skorzystać z naszej strony musisz mieć powyżej 18 lat.

Czy jesteś osobą pełnoletnią ?

 

ABY WEJŚĆ NA STORNĘ

MUSISZ MIEĆUKOŃCZONE

18 LAT