Gloria victis
Lato pomału się kończy a wraz z nim różne – większe i mniejsze – imprezy winiarskie. Producenci wina pomału szykują się do głównej fazy zbiorów (bo te pierwsze – głównie solarisa, już się zaczęły). Sezon wakacyjny obfitował w liczne – mniej lub bardziej lokalne – imprezy, winomaniacy naprawdę nie mogli się nudzić, kalendarz wydarzeń naprawdę był obfity i ciekawy.
Podsumowując nieco sezon, chcę tutaj opowiedzieć o jednym z nich, pierwszej edycji poznańskiej imprez – Winowacje.
Pogodowe kaprysy
Winiarze z Wielkopolski nie raz dali się poznać jako grupa aktywna, potrafiąca organizować imprezy winiarskie, zarówno te lokalne jak i o szerszym zasięgu. Dowodem tego jest choćby, znakomicie odebrany przez środowisko, Konwent Polskich Winiarzy, zorganizowany w 2023 roku w Poznaniu.
Dlatego, kiedy pojawiła się zapowiedź nowego wydarzenia w Poznaniu – Winowacje – przyjąłem ją z radością i wielkimi nadziejami. Można było się spodziewać ciekawego programu i rzetelnej jego realizacji. Tak było w istocie, jednak pojawiła się jedna główna przeszkoda, rzecz na którą wpływu nie ma – pogoda. Mocno niewesołe prognozy, na kilka dni przed wydarzeniem, postawiły organizatorów wobec dylematu, który trzeba było bardzo szybko rozstrzygnąć – odwołać wydarzenie, czy też spróbować przenieść je pod zadaszone miejsce. Zdecydowano się na to drugie rozwiązanie.
Plusy i minusy
Mimo kiepskiej pogody Wielkopolski Festiwal Wina Winowacje wystartował z rozmachem. Rzecz wydarzyła się 17–18 maja na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP), które przyszły organizatorom w sukurs. Impreza była przygotowana rzetelnie: liczne oznaczenia i banery bez problemu doprowadzały zainteresowanych na miejsce, w środku oprócz stoisk winiarskich, była scena i strefa gastronomiczna.
Organizatorzy Winowacji postawili na oryginalność imprezy – a więc nie tylko domki winiarskie, prelekcje i muzykę – co jest standardową ofertą podczas tego typu wydarzeń. Na kilkudziesięciu stoiskach zaprezentowały się przede wszystkim winnice z Wielkopolski, ale także producenci z innych regionów kraju. Obok degustacji odbywały się warsztaty edukacyjne, prelekcje prowadzone przez enologów i ekspertów, a także spotkania z winiarzami, którzy opowiadali o kulisach swojej pracy i wyzwaniach stojących przed polskim winiarstwem.
Była też całą gama dodatkowych atrakcji – malowanie z winem, joga z winem, szachy z winem, brydż – a jakże! – również z kieliszkiem wina. Można było obejrzeć rodzaj wystawy – banery opisujące historię wina w Wielkopolsce, objaśniające meandry wytwarzania wina. Wystawiono też sprzęt używany przy jego produkcji, uwagę zwracały też pomysłowe stoliki skonstruowane z plastikowych tanków fermentacyjnych oraz tablica z mapą świata, gdzie można było pinezką oznaczyć miejsce skąd się przyjechało (gości spoza regionu i spoza Polski nie brakowało), odbywały się barwne przemarsze trupy aktorskiej, itd., itp. Na propozycje programu nie można było narzekać. Winowacje umiejętnie połączyły klimat miejskiego pikniku z opowieścią o regionie i jego winiarzach umiejętnie łącząc lokalność z edukacją. Zarówno zorientowani w świecie (wielko)polskiego winiarstwa jak i ci dopiero się weń wchodzący mieli tutaj co robić.
10 minut czyli faktor niekorzystny
Choć organizacyjnie i programowo wszystko zapięte było na ostatni guzik pojawił się wspomniany już czynnik niepomyślny – fatalna pogoda. Niemal w ostatniej chwili, w przysłowiowe „dziesięć minut”, organizatorzy podjąć musieli decyzję co z dalszym losem imprezy. Pojawiła się oferta od MTP, które zaoferowały hale targowe. Powstało pytanie – odwołać imprezę czy przenieść ją w „nieznaną” targową przestrzeń. Stanęło na tym drugim. Efekt?
Plusy: uratowanie imprezy, która wymagała finansów, wysiłku i czasu wielu ludzi, zabezpieczenie przed chłodem i deszczem, duża przestrzeń do aranżacji.
Minusy: osadzenie wydarzenia w dwóch dużych halach targowych, które „rozmyło” efekt – miało się wrażenie pustki, braku ludzi. Uważniejszy obserwator mógł jednak zauważyć, że choć duża przestrzeń ujemnie wpłynęła na festiwalowy klimat, to przy każdym domku stali ludzie, odwiedzających wbrew pozorom nie było tak mało.
Całe szczęście, że wysiłek organizatorów nie poszedł całkiem na marne. Finalnie relacje branżowe odnotowały nie najgorszą frekwencję i różnorodność festiwalowej oferty. Generalnie odbiór pierwszej edycji uznano za obiecujący. Wielkopolskim winiarzom po raz kolejny udało się „wyjść do ludzi”, stworzyć edukacyjną miejską imprezę, która przybliży lokalne wino szerszej publiczności.
Wydarzenie ładnie podkreśliło też winiarski potencjał Wielkopolski – Winowacje stały się nie tylko festiwalem, ale też platformą do promocji regionu jako miejsca, w którym warto inwestować w winiarstwo. Formuła otwartego, miejskiego wydarzenia była dobrą odpowiedzią a na rosnące zainteresowanie winem wśród Polaków, a jednocześnie wpisała się w trend przenoszenia kultury wina do przestrzeni miejskich, udowadniając, że polskie wino może być dostępne, atrakcyjne i różnorodne. Mówiąc krótko – udało się połączyć edukację z zabawą, lokalność z uniwersalnym przekazem.
Na koniec wieści, które z przyjemnością ogłaszam. Organizatorzy zapowiadają kolejną edycję Winowacji – to raz. Dwa: termin został taktycznie przeniesiony na zdecydowanie stabilniejszy pogodowo lipiec, a dokładnie na 17-18 lipca 2026 roku. Zapiszcie sobie moi drodzy tę datę już teraz. Znając bowiem Wielkopolskie Stowarzyszenie Winiarzy na pewno nas pozytywnie zaskoczą.
Organizatorami wydarzenia byli: Marszałek Województwa Wielkopolskiego Marek Woźniak wraz z Samorządem Województwa Wielkopolskiego oraz Wielkopolskie Stowarzyszenie Winiarzy.

Mariusz Kapczyński
- redaktor naczelny tego serwisu. Pisze, edukuje, organizuje winiarskie wydarzenia. Wydał nagradzany "Atlas Wina. Polska". Juror międzynarodowych konkursów winiarskich. W roku 2015 wyróżniony przez „Magazyn Wino” nagrodą Grand Prix w kategorii „promocja kultury wina w Polsce”. W roku 2018 został nagrodzony przez Kapitułę Nagrody Świętego Marcina za „za wyjątkowe zasługi w dziedzinie promocji polskiego wina”.