Vinisfera

Próba ognia

Wysiadamy z autobusu przed siedzibą apelacji Campo de Borja w sennym miasteczku Ainzón. Od razu uderza nas fala ciepła. Jest późne popołudnie, a temperatura ma spaść poniżej 40 stopni dopiero wieczorem. Moi towarzysze – dziennikarze z Łotwy, Holandii, Rumunii i Szwecji są znużeni, ale podnoszą telefony i fotografują fasadę budynku, na której pyszni się napis „The Empire of Garnacha”. Niektórzy oznaczają lokalizację na profilach społecznościowych, inni przytomnie dopijają buteleczki wody, które wynieśli z ostatniego spotkania. Rozsądnie, bo dziś spróbowaliśmy już około 50 win. José Ignacio Gracia, dyrektor techniczny apelacji wita nas w progu i zaprasza do środka. W litościwie klimatyzowanej sali konferencyjnej przygotowano około trzydziestu otwartych butelek. Szybki rzut oka na etykiety – przed nami głównie czerwienie, średni woltaż około 15%. Przybieramy marsowe miny, wyjmujemy notatniki i bierzemy się do pracy.

Campo de Borja to siedem tysięcy hektarów winnic wciśniętych między rzekę Ebro a zbocza łańcucha Sierra de Moncayo. Jak w niemal całej Aragonii, klimat jest tu surowy. W lecie wysokość miesięcznego opadu to zaledwie kilkanaście milimetrów, a temperatury regularnie przekraczają 40 stopni. Kontrastowo, zimy są mroźne, a wiosną region nawiedza zimny północny wiatr Cierzo, umiejący poważnie zagrozić pączkującym roślinom. Gleby są bogate w wapień i żelazo, bardzo kamieniste – niezatrzymujące skromnych opadów deszczu.

Apelacje Aragonii (mat. prasowe Campo de Borja DOC)

Samozwańcze „Imperium Garnachy” ma słuszne roszczenie do tego tytułu. Uprawia się tu niemal tylko czerwone szczepy winorośli (95%), z czego jedną połowę stanowi garnacha, a druga to w większości tempranillo, cabernet sauvignon i syrah – efekt powoli wygasającego trendu na glajchszaltowanie europejskich winnic. Badania genetyczne wskazały Aragonię na najbardziej prawdopodobną ojczyznę garnachy, można więc powiedzieć, że tutejsi winiarze mieli setki lat przewagi nad resztą świata w wybieraniu najlepszych siedlisk dla swojego emblematycznego szczepu.

Miejscowi, jak na całym świecie, pokazują dziennikarzom najstarsze i najbardziej malownicze, cięte na głowę winnice. Te faktycznie robią wrażenie. Stare, pokręcone krzewy rosną na suchej brązowo-czerwonej glebie usianej licznymi kamieniami. Zdolność przetrwania winorośli w takich warunkach jak zwykle imponuje. Nie jest to jednak pełny obraz sytuacji. Campo de Borja jest zróżnicowaną apelacją. Na północnym wschodzie, bliżej doliny Ebro, na wysokościach około 350 m n.p.m. winorośl rośnie w najtrudniejszych warunkach. Jest najgoręcej; krzewy – przeważnie młode – wymagają często nawadniania, a zbiór odbywa się wcześnie. Nietrudno zgadnąć, że tutejsze wina są przeważnie owocowymi bombami o wysokim poziomie alkoholu. Dalej – na zachód i południe – teren powoli się wznosi, a klimat łagodnieje, dzięki bliskości masywu górskiego Moncayo. Wysokość winnic rzadko jednak przekracza 500 m n.p.m. Moderujący klimat wpływ górskich wiatrów jest zauważalny, ale wciąż nie pokonuje spiekoty hiszpańskiego słońca. W tych warunkach nie dziwi fakt, że wina z Campo de Borja mają opinię najmocniejszych i najbardziej skoncentrowanych w Aragonii.

Stare krzewy garnachy cięte 'na głowę' (fot. Michał Gawłowski)

Lokalna apelacja została ustanowiona w 1980 roku. Rolnicy byli tu tradycyjnie zrzeszeni w kooperatywy, których centrum stanowiły duże bodegi, pozwalające na wspólną winifikację plonu. Wdrażanie zasad apelacyjnych i opracowywanie strategii marketingowej zajęło wiele lat. Dość powiedzieć, że nawet dekadę później imponujący plon 25 milionów ton winogron rocznie przekładał się na zaledwie 1-2 miliony butelek z nazwą apelacji, z czego poza Hiszpanię eksportowano około 10%. Miejscowi jednak nie zwalniali tempa. Kooperatywy dostrzegły uroki efektu skali, łączyły siły, przybierały nowe nazwy i nowocześniejszy image. Niemal cała produkcja została skupiona w trzech z nich: Bodegas Ainzón, Bodegas Aragonesas i Bodegas Borsao. Międzynarodowa rozpoznawalność apelacji była jednak znikoma, lecz i na to znalazł się sposób.

Na początku lat dwutysięcznych Jorge Ordoñez, pionierski importer hiszpańskich win do Stanów Zjednoczonych wpadł na pomysł stworzenia w Campo de Borja jakościowej marki, produkującej wina z czystej garnachy. Pozyskał w tym celu usługi znanego winemakera Chrisa Ringlanda z australijskiej Barossy, a na miejscowego partnera wybrał kooperatywę Borsao. Powstał w ten sposób projekt Alto Moncayo, korzystający ze starych, położonych na większych wysokościach winnic. Nie myślcie jednak, że w planach była górska, finezyjna garnacha. W portfolio miały być tylko 3 wina, powstające w stylu wówczas modnym – maksymalna koncentracja i 100% nowej beczki.

Jorge Ordoñez (fot: www.jorgeordonez.es)

Jorge Ordoñez sprytnie zaplanował debiut wina, na które miał w USA monopol. Podsunął pierwszy rocznik (2002) swojemu znajomemu – Robertowi Parkerowi. Wiedział, że najbardziej wpływowy krytyk winiarski świata ma skłonność do garnachy, a wcześniej wysoko oceniał wina Ringlanda. Rezultat był zadowalający – dwie noty 96 punktów (to znaczyło wtedy o wiele więcej, niż dziś!) dla wina z zaściankowego regionu rozgrzało rynek do czerwoności. Wystarczy wskazać, że eksport win z Campo de Borja w ciągu roku od not Parkera wzrósł o 60% (!). Ciekawym zbiegiem okoliczności w tym roku bardzo wzrosła też produkcja wina dopuszczonego do apelacji.
Region czekał prawdziwy przewrót. Zamówienia szły z całego świata. Do USA dołączyły Wielka Brytania, Niemcy, Chiny oraz – łaknące namiastki słońca w kieliszku – Kanada i kraje skandynawskie. Parker oceniał coraz więcej win z regionu i, rozsmakowany w dojrzałym owocu, sypał punktami, kulminując w dwóch setkach za Alto Moncayo (2007 i 2009). Dekadę po debiucie projektu Ordoñeza eksport odpowiadał za ponad 70% globalnej sprzedaży win z Campo de Borja.

Duża produkcja i niska do tej pory rozpoznawalność pozwalała spółdzielniom z Aragonii wprowadzać na rynek wina w nader atrakcyjnych cenach. Mawiano, że to Barossa za grosze. Świat był wtedy (i wciąż w dużym stopniu jest) rozsmakowany w winach skoncentrowanych, beczkowych i wysokoalkoholowych. Parker ocenami w dużym stopniu uprawomocniał masowy gust swoich czasów. Campo de Borja wkrótce zaczęło okupować niższe półki supermarketów i pomimo entuzjastycznie głosującej portfelami rzeszy konsumentów, rozmieniało swój kapitał wizerunkowy na drobne. Nowe pokolenie krytyków kierowało koneserski gust w zupełnie inną stronę, a antyparkerowska reakcja przypięła winom spod masywu Moncayo łatkę „karykaturalnych”. Dziś wysokie ocenianie podobnych win oznaczałoby w winiarskiej socjecie banicję.

Wolumen sprzedaży win z apelacji Campo de Borja (mat. prasowe Campo de Borja DOC)

Wróćmy do sali degustacyjnej, którą opuściliśmy na początku artykułu. Jakimi winami chciało się pochwalić Campo de Borja w 2023 roku?

Większość z nich wydawała się grać sprawdzoną muzykę. Dojrzały owoc, wysoki alkohol (często równe 16% na etykiecie), intensywny rys francuskiej lub amerykańskiej beczki. Zastanawiałem się, czy pytać o wpływ zmiany klimatu na poziom alkoholu, ale mój wzrok padł na historyczne butelki na półkach, gdzie pod rocznikami z lat 80 i 90 widniał woltaż około 15%, więc zrezygnowałem. Wśród win wyróżniał się projekt Vinos del Viento Amerykanina Michaela Coopera, w którego portfolio znalazły się całkiem dobre wina z rzadko tu spotykanych białej garnachy, moscatela i cariñeny, a czerwienie z garnacha tinta na tle innych win wydawały się niemal świeże, pomimo 14-14,5% alkoholu i istotnego beczkowego odcisku. Na koniec z uwagą przyjrzałem się ikonom regionu. Nigdy nie miałem z nimi przyjemności i ciekawiło mnie, które wina niegdyś tak ekscytowały Parkera i jego wyznawców.

Historyczne butelki (fot. Michał Gawłowski)


Alto Moncayo 2020
obezwładniało już w nosie – jakbym wąchał stan lotny jakiejś substancji oleistej. Po spróbowaniu, na usta cisnęło się słowo „mordercze” (zanotowałem – niezintegrowany alkohol, duża koncentracja). Owoc (ciemny, czarny?) w likierowym rejestrze. Trudno było się przez ten atrament przebić i wyłowić poszczególne elementy – nawet taniny znikały pod dżemową kołdrą. Posmak był niezwykle długi, choć miałem wrażenie, że wkradała się już przedwczesna ewolucja. Importer w Polsce: Wineland.

Alto Moncayo


Bodegas Morca Tourán 2020
było wykonane w podobnym stylu, acz dużo zręczniej. Dawkę owocu odmierzali tu chyba cyklopowie, ale czuć w nim było dużo naturalności i świeżości, czym przywodziło na myśl młode rocznikowe porto. Alkohol wydawał się nie tłamsić, a unosić wrażenia. Tanina sprawiała wrażenie miękkiej i gęstej, ładnie zaznaczonej – znów aport Douro. Finisz cichł elegancko, dopiero na ostatku odgryzając się alkoholem. Do tego jedynego wina wróciłem na końcu degustacji – bezwstydnie mnie urzekło. Importer: Fine Wine.

Bodegas Morca Tourán 2020

Bodegas Aragonesas 'Galiano’ 2013 to z kolei przykład bardzo udanej (w porównaniu z kilkoma obecnymi na stole równolatkami) ewolucji. Balsamiczny owoc, zioła i suche liście były wstępem do solidnie zbudowanych ust, wciąż bezkompromisowo intensywnych, z silną, ale szlachetną taniną, prowadzącym całość kwasem i brakiem jakiegokolwiek zmęczenia. Techniczna robota wysokiej próby. Inne wina tego producenta znajdują się w ofercie M&P.

Bodegas Aragonesas 'Galiano' 2013

Degustację rozpoczynałem z duszą na ramieniu, wyszedłem zaś bogaty w doświadczenie i pewien szacunek dla najwyższych iteracji Campo de Borja. Styl to przebrzmiały, nieopiewany już w prasie, niemodny wśród młodych pokoleń, ale ujmujący swoją próbą stworzenia kolosalnego nadowocu – nieobcego wcale wielu tradycjom win słodkich i wzmacnianych.

Michał Gawłowski

Podróż odbyła się na zaproszenie „La Union Española de Catadores”.

Michał Gawłowski - edukator winiarski specjalizujący się w prowadzeniu degustacji i wykładów dla zarówno dla profesjonalistów jak i szerokiej publiczności. Współautor poczytnego edukacyjnego profilu na Facebooku — ABC wina, organizator wielu degustacji i warsztatów poświęconych winu.​ Szczególnym zainteresowaniem darzy historię mniej znanych regionów winiarskich.

Vinisfera
Przewiń do góry

Jeżeli chcesz skorzystać z naszej strony musisz mieć powyżej 18 lat.

Czy jesteś osobą pełnoletnią ?

 

ABY WEJŚĆ NA STORNĘ

MUSISZ MIEĆUKOŃCZONE

18 LAT